złoty chłopiec

połów

kiedy jesienią we mgle
zarzucam cienką sieć…
jak grom spada na mnie 
przeklęty złoty chłopiec 
i jego dyszkantowy głos

kiedy zaczyna śpiewać mi
swoją wielką jesienną odę
coś we mnie pęka…
wybucham…

każę mu pozbierać zabawki
i wypierdalać jak najdalej
w trymiga… na próżno…

każę mu więc stulić pysk…
nie ruszać się i nie szczekać

łowić
uchem
w cichej
wodzie

czekać



pojedynek

znudzony 
tym wszystkim
złoty chłopiec
wyzywa mnie
na krwawy
pojedynek

mam
do wyboru
liście
lub kasztany

wybieram
te pierwsze

lecz jak zwykle 
przegrywam

piszę
żółknę
kruszę się

 

 

dziura

nic z tego
nie będzie
mówię do
chłopca 
bez ogródek

ni chuja
ni w ząb

trzeba
wyrwać
korzeń

wypełnić
czymś
dziurę

 

miłość

złoty chłopiec
z politowaniem
patrzy jak latami
pochylam się nad
wierszem…

nad każdą
strofą
każdą
głoską
i kropką…

nagle 
unosi się
na skrzydłach
wiatru 
i szybuje
nade mną
po czym znika
gdzieś w morzu

wyłania się
z różowej
piany

szklanka

złoty chłopiec
pyta mnie
czy szklanka
jest do połowy
pełna  czy pusta
odpowiadam
więc

szklanka jest
rozbita

woda jest
rozlana

pełno krwi
w pustych
rękach

 

 

wieże

próbuję nie
myśleć
o przeszłości

to se ne vrati
pane Havranek 

alles wird
gut

w wolnych
chwilach
razem
z chłopcem
układamy
z gruzu
coraz
wyższe
wieże

do ramion
do ust

 

 

zabawa

podczas
zabawy
z chłopcem
w chowanego
schodzę do
podziemi

przez nikogo 
nie odnaleziony

po latach
zapominam

po co
tu się
chowam?

gdzie jestem?

 

 

drzewo

przez chwilę
patrzę 
na chłopca
jak w skupieniu
maluje
koronę
dębu

trzeba  przyznać 
że ma  do tego
smykałkę

i nawet sprawia 
mu to
niecodzienną
radość

co innego
drzewo
wiersza

od początku
do końca
ukryte

nagie

 

 

marketing

tutaj
wszystko
jest
na sprzedaż
mówię
do chłopca
wręczając mu
pożółkłe
papiery

nawet
te sztaby
bólu
tak starannie
zapieczętowane
w wierszach

warte są

kilkanaście
złamanych
lat

 

żywioły

ach ta
chujowa
zmurszała
jesień

uparcie
wciąż
trwa

choć coraz
więcej rzeczy
dookoła nas 
pryska

gasną
łuczywa

zniknęły
bataliony
i gęsi

przepadł
gdzieś
chłopiec

bez wieści

nikt nie wie
co i jak…

jak kamień
w wodę

jak ogień
w wiersz